niedziela, 17 czerwca 2012

70.

z przykrością stwierdzam, że nic nie umiem

i kiedy tak nie umiem i nie mam tego co mam zazwyczaj nagle robi mi się przykro, że nie potrafię docenić kilku prostych gestów i
naprawdę muszę?




środa, 13 czerwca 2012

69.

nie radziłabym dopatrywać się dwuznaczności
na języku gorzkość herbaty w głowie prześcieradło

nienawidzę literackiej niemęskości

nigdy nie podejrzewałam, że samotność może być pełna głębokich przeżyć.
nie lubię cię czytać bo to  takie mdłe i takie przesłodzone, chociaż próbujesz zrobić wszystko by wkomponować jakąś nutkę grozy pomiędzy zdania leje się krew się przelewa przeważnie w okolicach skroni i niby rośnie napięcie i niby nie mogę oddychać
nie mogę tylko mówić, bo chwilowo nie mam gardła
to strasznie egoistyczne ze strony gardła
nie bierze się urlopu bez uprzedzenia,


sobota, 9 czerwca 2012

68.

przez środek klatki piersiowej przebiega tabun koni
czy to już można nazwać paranoją?

dni nagle wydają się takie krótkie, chociaż słońce wcale na to nie wskazuje.
nie wiem czy to ten ogień, czy po prostu znów znalazłam sobie śmieszny powód, kolejny, żeby się zastanawiać, drążyć, wiercić, rozpruwać i zszywać, rozpruwać i zszywać, rozpruwać i zszywać... za łagodnym uśmiechem kryje się kolejny powód do przykrej gorączki środka, do tej okropnej irracjonalności, i jakkolwiek głupio i nieręcznie to słowo dzwoni w uszach obija się o młoteczki młoty kowadła kowadełka o chrząsteczki i chrząstki i inne części człowieka mające zazwyczaj na celu uosobienie tej "magicznej i tajemniczej sfery intymności" (szczególnie te tak literacko zdrobnione), doskonale spaja się z bezsensownym zlepkiem zszarganych przez moją chorą psychikę myśli

no dobrze,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
czemu nikt nie pomyślał nigdy o tym, żeby zamiast kropek stawiać przecinki?
to się rzadko zdarza, że ktoś naprawdę definitywnie kończy zdanie,