czwartek, 29 września 2011
37.
od czasu do czasu przysiadłam i takie tam swoje pitu pitu rozumiesz wszystko było gładziutkie przemyślane były przecinki i były kropki było coś dzisiaj nie ma nic i zastanawiam się od czasu do czasu również zupełnie tak jak kiedyś przysiadałam czy powinnam pozostać obojętna czy mniej a może wcale i się owinąć cieplutką kołderką zmusić do słów do przyjemnego stukotu na nowo czy może się cieszyć że nikt nie musi egzystowac z moim stukotem tym moim pitu pitu a moze uciec gdzie rośnie pieprz
niedziela, 25 września 2011
36.
uosobienie mojego spokoju w seattle jest już osiemdziesiąt trzy procent przede mną
jakże bywa mi głupio z powodu chwiejnego kroku i myśli chwiejnych i chwiejnych wieczorów i poranków, chwiejnych nastrojów, chwiejnej mimiki twarzy i chwiejnych słów przekazywanych cudami techniki. dobrze, że od czasu do czasu człowiek ma okazję do pomedytowania w ciemności przeszytej czujnym okiem kamery.
topię się
bycie woskową świeczką nie może być niczym przyjemnym chcesz ofiarować ciepło i przy okazji wypalasz się na zupełnie innych płaszczyznach w końcu umierasz a ludzie zeskrobują twoje resztki ze świecznika i wyrzucają do kosza
właśnie leżę w śmietniku i chociaż na początku wydawało mi się, że to nic przyjemnego... w towarzystwie innych niepotrzebnych rzeczy czuję się całkiem nieźle. trwamy razem w stanie zupełnej obojętności i chyba nic już nas nie dotyka. mogłabym wysłać Ci pocztówkę, gdybyś jakiś czas temu nie przestał istnieć dla mnie
jesteśmy wszyscy strasznie nudni z tą swoją miłością i tragizmem
jakże bywa mi głupio z powodu chwiejnego kroku i myśli chwiejnych i chwiejnych wieczorów i poranków, chwiejnych nastrojów, chwiejnej mimiki twarzy i chwiejnych słów przekazywanych cudami techniki. dobrze, że od czasu do czasu człowiek ma okazję do pomedytowania w ciemności przeszytej czujnym okiem kamery.
topię się
bycie woskową świeczką nie może być niczym przyjemnym chcesz ofiarować ciepło i przy okazji wypalasz się na zupełnie innych płaszczyznach w końcu umierasz a ludzie zeskrobują twoje resztki ze świecznika i wyrzucają do kosza
właśnie leżę w śmietniku i chociaż na początku wydawało mi się, że to nic przyjemnego... w towarzystwie innych niepotrzebnych rzeczy czuję się całkiem nieźle. trwamy razem w stanie zupełnej obojętności i chyba nic już nas nie dotyka. mogłabym wysłać Ci pocztówkę, gdybyś jakiś czas temu nie przestał istnieć dla mnie
jesteśmy wszyscy strasznie nudni z tą swoją miłością i tragizmem
poniedziałek, 5 września 2011
35.
igranie z ogniem należy do zajęć ludzkich jednych z ulubionych
zakazane owoce smakują zawsze najlepiej
tak sobie układam w głowie myśli zlepek że warto byłoby dozwolone w zupełności wyposażyć w podwójne nie i ułatwić sobie życie
rozdwojenie jaźni mogłoby być rozwiązaniem. wiele rozwiązań zresztą mogłabym znaleźć w obecnej sytuacji, wiele wyjść wprost idealnych, ale jedynie na moment. kiedy już zadasz pytanie, czy warto, czy naprawdę warto poświęcić całą wieczność dla jednej, małej, rozkosznej chwili, odpowiedź nie przychodzi łatwo. odpowiedzi zazwyczaj nie należą do łatwych. podążając drogą dedukcji odpowiedzi się nie puszczają, ale jest w tym trochę bezsensu, bo znalazłabym wiele takich, które bez przeszkód możnaby nazwać prostytutkami, żeby nie powiedzieć dziwkami, żeby nie powiedzieć... nieważne. sprawy rozmaite zostawiam w swojej miodowej rzeczce, nieopodal domu na drzewie z cukierkami w gałęziach. dawno mnie nie było. może dalej mnie nie ma? chyba gdzieś się zgubiłam między kropkami i przecinkami, między teraz a wczoraj między tobą a tobą między krzesłem a podłogą i mam wrażenie, że już nie jest po staremu, chociaż zawsze wydawało mi się, że jestem w stanie temu zapobiec.
ułatwianie sobie życia wcale nie jest proste
ostatecznie pozostanę w punkcie wyjścia
i po raz kolejny powiem, że mi
c i e p l u t k o
cieplutko... cokolwiek miałoby to znaczyć
zakazane owoce smakują zawsze najlepiej
tak sobie układam w głowie myśli zlepek że warto byłoby dozwolone w zupełności wyposażyć w podwójne nie i ułatwić sobie życie
rozdwojenie jaźni mogłoby być rozwiązaniem. wiele rozwiązań zresztą mogłabym znaleźć w obecnej sytuacji, wiele wyjść wprost idealnych, ale jedynie na moment. kiedy już zadasz pytanie, czy warto, czy naprawdę warto poświęcić całą wieczność dla jednej, małej, rozkosznej chwili, odpowiedź nie przychodzi łatwo. odpowiedzi zazwyczaj nie należą do łatwych. podążając drogą dedukcji odpowiedzi się nie puszczają, ale jest w tym trochę bezsensu, bo znalazłabym wiele takich, które bez przeszkód możnaby nazwać prostytutkami, żeby nie powiedzieć dziwkami, żeby nie powiedzieć... nieważne. sprawy rozmaite zostawiam w swojej miodowej rzeczce, nieopodal domu na drzewie z cukierkami w gałęziach. dawno mnie nie było. może dalej mnie nie ma? chyba gdzieś się zgubiłam między kropkami i przecinkami, między teraz a wczoraj między tobą a tobą między krzesłem a podłogą i mam wrażenie, że już nie jest po staremu, chociaż zawsze wydawało mi się, że jestem w stanie temu zapobiec.
ułatwianie sobie życia wcale nie jest proste
ostatecznie pozostanę w punkcie wyjścia
i po raz kolejny powiem, że mi
c i e p l u t k o
cieplutko... cokolwiek miałoby to znaczyć
Subskrybuj:
Posty (Atom)