zacieram ślady istnienia kilku kroków
stawianych tą samą nogą
oddaję bez żalu potoki
słów niosących
orzeźwienie
rzucam w niepamięć stosy
muśnięć nic nie
znaczących
pozbywam się widoków
rąk drżących
niespokojnie
noc przynosi
piękne koszmary