piątek, 30 marca 2012

62.


wciąż mnie bawi jak wiele myśli można zawrzeć w kilku słowach

nie byłoby mnie tu od kilku tygodni, gdyby nie garstka pozornie błahych powodów, o których wiesz doskonale. tak przynajmniej chciałabym myśleć. może to znaczyć, że jestem zbyt pewna siebie albo, że postradałam zmysły. myśli chyba też są zmysłami, prawda? na pewno w moim przypadku, nawet jeśli ktoś powiedziałby, iż myśli to tylko kilka sygnałów wysyłanych przez śmieszne zwoje nerwowe, o których na własne życzenie wiem niewiele. 
chciałabym dziś specjalnie dla ciebie zawrzeć się w kilku słowach. właśnie po to zostałam tu na dłużej, by spróbować wgryźć się w swój system funkcjonowania i kawałek po kawałku określać swoje profanum. przykro mi, że nigdy nie uda mi się tego zrobić. to chyba oznacza, że zostanę tu na zawsze. 

o nic cię dzisiaj nie proszę, bo nie możesz dać mi niczego, czego mogłabym naprawdę potrzebować. jawiąc się w twoich oczach, jako zepsuta zabawka, przed laty rzucona w kąt, właśnie ta, o której przez przypadek przypomniałeś sobie podczas robienia świątecznych porządków, apeluję - przyzwyczaiłam się do siedzenia przy chłodnej ścianie. niesamowite, jak szybko stała się moją najlepszą przyjaciółką. z okazji setnych urodzin specjalnie dla mnie przemyciła obojętność i kiedy tonęłam w jej lodowatych ramionach nauczyła mnie jak ją kochać i nienawidzieć zarazem. już się nie boję.

niczego nie możesz mi dać, być może dlatego, że mam już wszystko, choć tak naprawdę nic nie mam. wątpię, czy kiedyś zrozumiesz. prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie, bo ja sama nie potrafię pojąć, jak to wszystko się stało.


wciąż mnie bawi jak wiele myśli można zawrzeć w kilku słowach

wtorek, 27 marca 2012

61.

imitacje
wspomnę jeszcze raz o blichtrze potem nie chciałabym już się rozmemływać rozdrabniać na kawałki rozpaść w styczności z tematem
z przesadzonym patetyzmem waszych klawiatur, ust, języków
z nieudolnie wzniosłym tym waszym pitupitu

dziewięćdziesiąt dziewięć schodków do nieba

czwartek, 22 marca 2012

60.

niesprawiedliwy świat kubków
potrzebuję twojego ciepłego ramienia chwili spokoju i
wcale nie jest mi przykro mimo wszystko

resztki słońca się skończyły, dawno zapomniałam już o magicznych buteleczkach, więc dla pobudzenia zapraszam na krótką wycieczkę pomiędzy słowami

w czarno-białym uniesieniu zmysły kreślą koślawe hieroglify myśli
niesprawiedliwy świat kubków
tak bardzo chciałabym




środa, 21 marca 2012

59.

milion powodów, by kochać
co pomyśli głowa

napisałam to jeszcze zanim się urodziłam, przynajmniej chciałabym w to wierzyć. niebawem może zacząć się coś na kształ rzeczy nie do końca przyjemnych, ale czy naprawdę powinnam dzisiaj się tym martwić? czy nie lepiej zginąć w kartkach papieru znów znaleźć się gdzieś indziej wyłączyć umysł zamknąć się za niewidzialnymi drzwiami z krainy czarów nieco różniącej się od...


zastygłam w bezruchu o ile inaczej można zastygnąć (jestem pewna, że tak, nawet jeśli nikt nigdy nie znalazł dowodu i logiki nigdy nie wierzyłam sympatycznym fizykom uśmiechającym się koślawo wyglądając znad okularów)
kawałek po kawałku
według pani jestem cała z dna według mnie jestem cała
z szeptów myśli co przemykają pomiędzy miednicą i obojczykiem
jak można w tak podły naukowy sposób zniszczyć
duszę

niedziela, 11 marca 2012

58.

a ja znów swoje i może skończmy na dziś z filozoficznymi przemyśleniami dlaczego to się stoi a nie siedzi dlaczego nikt nie myśli o tym i tamtym
ja myślę. ciągle myślę i dochodzę do śmiesznych wniosków, że myślenie nic nie daje można się zamyśleć na śmierć nic z tego nie będzie dopóki nie pozbędziemy się swoich chitynowych pancerzyków

nie są może tak odporne jak stalowe albo ebonowe ale...
ja nawet całkiem je lubię

pora na mocno przyjemne popołudnie

wtorek, 6 marca 2012

57.

kilka nut przypominających mi najprzyjemniejsze chwilki i już jestem gdzieś indziej
i znów powieki z super glue, a jeszcze tyle schodów do pokonania przed nadejściem księżyca

milion niepotrzebnych pytań czy tak dzisiaj nazywamy rozmowę? trochę krwawię i to nie tylko mój palec. bezradność bywa męcząca. człowiek ma związane ręce prawie jak wtedy kiedy się jedzie do helgen na ścięcie i wtedy nagle nadlatuje z nieba smok, który ratuje mi życie i którego - paradoksalnie - potem muszę zabić. to strasznie przykre, że szczęście zawiera się w nieszczęściu.
chciałabym coś ulepić, zrobić to tak, by było lepiej, niż jest teraz, a przynajmniej, by nie było jeszcze gorzej. tym razem to nie ja gubię się między słowami na razie jest po staremu.

czy to już pora by się przejść po szpitalnym korytarzu z najlepszymi lekarzami na świecie i...
kogo mam prosić, żeby tak
zostało? 

niedziela, 4 marca 2012

56.

kiedy pewnego dnia
przestaniesz słyszeć najpewniej
zapomną

głupoty o rozumieniu chowa się dzisiaj do
kuchennej szufladki

znowu świeci słońce wspominam na wszelki wypadek, gdyby ktoś pozbył się resztek uczuć.