wciąż mnie bawi jak wiele myśli można zawrzeć w kilku słowach
nie byłoby mnie tu od kilku tygodni, gdyby nie garstka pozornie błahych powodów, o których wiesz doskonale. tak przynajmniej chciałabym myśleć. może to znaczyć, że jestem zbyt pewna siebie albo, że postradałam zmysły. myśli chyba też są zmysłami, prawda? na pewno w moim przypadku, nawet jeśli ktoś powiedziałby, iż myśli to tylko kilka sygnałów wysyłanych przez śmieszne zwoje nerwowe, o których na własne życzenie wiem niewiele.
chciałabym dziś specjalnie dla ciebie zawrzeć się w kilku słowach. właśnie po to zostałam tu na dłużej, by spróbować wgryźć się w swój system funkcjonowania i kawałek po kawałku określać swoje profanum. przykro mi, że nigdy nie uda mi się tego zrobić. to chyba oznacza, że zostanę tu na zawsze.
o nic cię dzisiaj nie proszę, bo nie możesz dać mi niczego, czego mogłabym naprawdę potrzebować. jawiąc się w twoich oczach, jako zepsuta zabawka, przed laty rzucona w kąt, właśnie ta, o której przez przypadek przypomniałeś sobie podczas robienia świątecznych porządków, apeluję - przyzwyczaiłam się do siedzenia przy chłodnej ścianie. niesamowite, jak szybko stała się moją najlepszą przyjaciółką. z okazji setnych urodzin specjalnie dla mnie przemyciła obojętność i kiedy tonęłam w jej lodowatych ramionach nauczyła mnie jak ją kochać i nienawidzieć zarazem. już się nie boję.
niczego nie możesz mi dać, być może dlatego, że mam już wszystko, choć tak naprawdę nic nie mam. wątpię, czy kiedyś zrozumiesz. prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie, bo ja sama nie potrafię pojąć, jak to wszystko się stało.
wciąż mnie bawi jak wiele myśli można zawrzeć w kilku słowach