wtorek, 6 marca 2012

57.

kilka nut przypominających mi najprzyjemniejsze chwilki i już jestem gdzieś indziej
i znów powieki z super glue, a jeszcze tyle schodów do pokonania przed nadejściem księżyca

milion niepotrzebnych pytań czy tak dzisiaj nazywamy rozmowę? trochę krwawię i to nie tylko mój palec. bezradność bywa męcząca. człowiek ma związane ręce prawie jak wtedy kiedy się jedzie do helgen na ścięcie i wtedy nagle nadlatuje z nieba smok, który ratuje mi życie i którego - paradoksalnie - potem muszę zabić. to strasznie przykre, że szczęście zawiera się w nieszczęściu.
chciałabym coś ulepić, zrobić to tak, by było lepiej, niż jest teraz, a przynajmniej, by nie było jeszcze gorzej. tym razem to nie ja gubię się między słowami na razie jest po staremu.

czy to już pora by się przejść po szpitalnym korytarzu z najlepszymi lekarzami na świecie i...
kogo mam prosić, żeby tak
zostało? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz