dobrze, dobrze. jakoś tak nie mam ochoty na szklane pudełka rozkoszy i jakoś tak nie widzi mi się za bardzo nicnierobienie prowokujące do rozdrabniania i tak rozdrobnionych już spraw; rozdrapywania ran i obsypywania ich solą od góry do dołu; patrzenia na cuda techniki, co gorsza milczące - przykre, zważywszy na gorliwe obietnice łamane kroczek po kroczku
(nie to, żeby było mi po ludzku przykro)
wypadałoby wyjść dotlenić się nakarmić żyjątko nieśmieszne że nie da się zapomnieć nawet gdyby się chciało
czwartek, 28 lipca 2011
środa, 27 lipca 2011
33.
1. nie mam pojęcia, czy porządek w szafie równa się porządkowi w głowie, ale ktoś kiedyś powiedział, że tak. nie zależy mi na porządku w szafie. z drugiej strony jeśli porządek w szafie pomoże głowie, może warto byłoby o tym pomyśleć. tylko jak można myśleć, skoro ma się bałagan w głowie? posprzątać w szafie? nie posprzątać w szafie?
2. w przeciwieństwie do ciebie lubię się bawić. ty nie rozumiesz mnie, ja nie rozumiem ciebie. mnie nie ma, ciebie nie ma. piecze mnie ucho, ciebie też?
3. tak tak nie nie nie nie tak tak
4. pewne problemy związane ściśle z metafizyczną naturą człowieka objawiają się w postrzępionych myślach zupełnie nie do opanowania. fruwają sobie fru fru fru i machają skrzydełkami machu machu na ziemię spadają łzy kap kap jedna po drugiej kap kap kap kap kap kap kap powoli kap kap
5. niektórzy ludzie rzucają się z balkonu niektórych nic nie interesuje niektórzy mieli wspaniałe życie niektórzy niektórzy niektórzy niektórzy co za dziwne słowo
2. w przeciwieństwie do ciebie lubię się bawić. ty nie rozumiesz mnie, ja nie rozumiem ciebie. mnie nie ma, ciebie nie ma. piecze mnie ucho, ciebie też?
3. tak tak nie nie nie nie tak tak
4. pewne problemy związane ściśle z metafizyczną naturą człowieka objawiają się w postrzępionych myślach zupełnie nie do opanowania. fruwają sobie fru fru fru i machają skrzydełkami machu machu na ziemię spadają łzy kap kap jedna po drugiej kap kap kap kap kap kap kap powoli kap kap
5. niektórzy ludzie rzucają się z balkonu niektórych nic nie interesuje niektórzy mieli wspaniałe życie niektórzy niektórzy niektórzy niektórzy co za dziwne słowo
wtorek, 26 lipca 2011
32.
prawdopodobnie umieram składam się w sobie dostaje szału nie mam swojego miejsca to strasznie głupie uczucie gdy wszystko staje się obce.
chwilowo znajduję się w innym wymiarze. tym razem doskonale wiem ile to potrwa. a przynajmniej chcę wierzyc w to, że wiem. zawsze jest jakieś a lub ale. można powiedzieć, że litera a trzyma się mnie przez całe życie. nawet moje imię zaczyna się na a.
zabawne, że jeszcze niedawno sama chciałam się skazać na samotność. najwyraźniej zapomniałam, iż zdecydowanie nie należy do rzeczy najprostszych życie bez powietrza. samotność ma wiele wspólnego z powietrzem, a ściślej z jego brakiem.
ewoluuję albo może raczej reewoluuję do postaci protista lub czegoś równie nieskomplikowanego. wychodzą w tym momencie błogie drzemki przeprowadzane podczas lekcji biologii, bo trudno mi nawet stwierdzić w co byłoby najwygodniej reewoluować, chociaż znając moje szczęście gdyby było mi łatwo wszystko stałoby się zbyt podchwytliwe...
czy człowiek może sobie przehibernować jakiś czas? pozbawić się świadomości na tylko trochę więcej niż tydzień? po co kobiecie podzielna uwaga?
jest dwudziesta pięćdziesiąt osiem i jedyny pomysł jaki mam na siebie to wtulić się w łaskawe ramiona morfeusza; zapomnieć o rzeczach o których nie można zapomnieć popaść w niebyt i obudzić się ze świadomością, że to już tylko/aż dziewięć
zdecydowanie jestem dziś mniej i z każdą sekundą przepływającą przez moje morze środkowe jestem coraz mniej i przykro mi oznajmić, że tak zostanie mam nadzieję na jakiś czas
to hejka
chwilowo znajduję się w innym wymiarze. tym razem doskonale wiem ile to potrwa. a przynajmniej chcę wierzyc w to, że wiem. zawsze jest jakieś a lub ale. można powiedzieć, że litera a trzyma się mnie przez całe życie. nawet moje imię zaczyna się na a.
zabawne, że jeszcze niedawno sama chciałam się skazać na samotność. najwyraźniej zapomniałam, iż zdecydowanie nie należy do rzeczy najprostszych życie bez powietrza. samotność ma wiele wspólnego z powietrzem, a ściślej z jego brakiem.
ewoluuję albo może raczej reewoluuję do postaci protista lub czegoś równie nieskomplikowanego. wychodzą w tym momencie błogie drzemki przeprowadzane podczas lekcji biologii, bo trudno mi nawet stwierdzić w co byłoby najwygodniej reewoluować, chociaż znając moje szczęście gdyby było mi łatwo wszystko stałoby się zbyt podchwytliwe...
czy człowiek może sobie przehibernować jakiś czas? pozbawić się świadomości na tylko trochę więcej niż tydzień? po co kobiecie podzielna uwaga?
jest dwudziesta pięćdziesiąt osiem i jedyny pomysł jaki mam na siebie to wtulić się w łaskawe ramiona morfeusza; zapomnieć o rzeczach o których nie można zapomnieć popaść w niebyt i obudzić się ze świadomością, że to już tylko/aż dziewięć
zdecydowanie jestem dziś mniej i z każdą sekundą przepływającą przez moje morze środkowe jestem coraz mniej i przykro mi oznajmić, że tak zostanie mam nadzieję na jakiś czas
to hejka
poniedziałek, 11 lipca 2011
31.
więc słońce już nie świeci nigdy nie zaczynaj zdania od więc chyba że jesteś mną bycie mną może być męczące szczególnie kiedy brzuch zachęca do wyplucia z siebie wszystkich wnętrzności
zimno
zimno
30.
nie będziesz się chyba kłócić, że trzydzieści jest okrąglutkie było też wesołe w godzinach porannych, kiedy zaczynałam postukiwać, ale wieczór przyniósł ciemność i strach i jeśli coś jest okrągłe czyli już w jakimś stopniu zwyczajnie grube nie może być wesołe, więc nie jest
znowu tu jest nie wiem czy to przykre nie wiem czy to można nazwać przykrością nie wiem nie wiem nie wiem nie wiem nie wiem
prawdopodobnie się zacięłam prawdopodobnie próbuję nie myśleć i w sumie biorąc pod uwagę że jestem zupełnie plastikowa być może uda mi się na chwilę wyłączyć swój mózg być może ktoś utonie wypluwam z siebie morze chociaż zarzekałam się - nigdy tego nie zrobię - jak widać w podtekście czaiło się prawdopodobnie które kocha mnie bez wielkiej wzajemności ale zdecydowanie bezwarunkowo i niestety nie akceptuje trójkątów z serii ja nie-prawdopodobnie
wiesz, czasem niewiele trzeba, by nagle wszystko przestało znaczyć nawet mniej niż cokolwiek a na twoje pytanie dlaczego odpowie ci głucha cisza bo nicość jest dziś wieczorem cenniejsza od słów
ciągle nie dowierzam
czy na pewno tu jestem
czy na pewno się doczekam
czasów kiedy proste dobranoc przyniesie sen
spokój kiedy
chciałabym chociaż spojrzeć w oczy w lustro
nie potrafię
widać tylko plastik
znowu tu jest nie wiem czy to przykre nie wiem czy to można nazwać przykrością nie wiem nie wiem nie wiem nie wiem nie wiem
prawdopodobnie się zacięłam prawdopodobnie próbuję nie myśleć i w sumie biorąc pod uwagę że jestem zupełnie plastikowa być może uda mi się na chwilę wyłączyć swój mózg być może ktoś utonie wypluwam z siebie morze chociaż zarzekałam się - nigdy tego nie zrobię - jak widać w podtekście czaiło się prawdopodobnie które kocha mnie bez wielkiej wzajemności ale zdecydowanie bezwarunkowo i niestety nie akceptuje trójkątów z serii ja nie-prawdopodobnie
wiesz, czasem niewiele trzeba, by nagle wszystko przestało znaczyć nawet mniej niż cokolwiek a na twoje pytanie dlaczego odpowie ci głucha cisza bo nicość jest dziś wieczorem cenniejsza od słów
ciągle nie dowierzam
czy na pewno tu jestem
czy na pewno się doczekam
czasów kiedy proste dobranoc przyniesie sen
spokój kiedy
chciałabym chociaż spojrzeć w oczy w lustro
nie potrafię
widać tylko plastik
piątek, 8 lipca 2011
29.
znów patrzę znów chce mi się naprzyciskać posłuchać tego łubudu między słowami jeśli czasem mnie czytasz będziesz mieć duży problem to nawet nie szyfr nie potrzebujesz enigmy potrzebujesz być mną a to nieprawdopodobnie ciężkie zadanie zmieniać swoje położenie co nanosekundę być gdzieś indziej to naprawdę nieprawdopodobnie ciężkie zadanie skończyłam już z prawdopodobnie przestało mi pasować zbyt często powtarzane wprowadza zamęt bo są rzeczy które trzeba wiedzieć że są najprościej nie mogą być prawdopodobne chyba znalazłam swoje na pewno
(chociaż nie jestem pewna?)
lubicie powtarzać że nie można mieć pewności czy w zwiazku z tym jestem niemądra a może tylko troche nierozsądna bo lubię być gdzie jestem bo tu jest dobrze i cieplutko bo nie chce zmieniać niczego może tylko wyrzucić meble nie są do niczego potrzebne
wylewam się czy to znaczy że już źle ze mną czy nie widać jak się leję na podłogę możesz we mnie pływac jeśli tylko zechcesz wiem że nie chcesz nawet nie spojrzysz w tę stronę jeśli się nie zmaterializuję nie chce się materializować nie jestem materialną dziewczyną obecnie - leję się przybieram przyjemniastą konsystencję pewnie nigdy nie byłeś w stanie pojąć od jak dawna byłam zwykłą bryłą przesuwaną z kąta w kąt nikt nie podejrzewał że pewnego dnia ot tak po prostu rozleję się i już nikt nigdy nie zobaczy bryły w kącie pokoju
(chociaż nie jestem pewna?)
lubicie powtarzać że nie można mieć pewności czy w zwiazku z tym jestem niemądra a może tylko troche nierozsądna bo lubię być gdzie jestem bo tu jest dobrze i cieplutko bo nie chce zmieniać niczego może tylko wyrzucić meble nie są do niczego potrzebne
wylewam się czy to znaczy że już źle ze mną czy nie widać jak się leję na podłogę możesz we mnie pływac jeśli tylko zechcesz wiem że nie chcesz nawet nie spojrzysz w tę stronę jeśli się nie zmaterializuję nie chce się materializować nie jestem materialną dziewczyną obecnie - leję się przybieram przyjemniastą konsystencję pewnie nigdy nie byłeś w stanie pojąć od jak dawna byłam zwykłą bryłą przesuwaną z kąta w kąt nikt nie podejrzewał że pewnego dnia ot tak po prostu rozleję się i już nikt nigdy nie zobaczy bryły w kącie pokoju
28.
jest obślizgłe jak coś na kształt kosmity z usypiającego filmu (dosłownie i w przenośni) o pseudo pół nieżywych; na pewno nie przyjemne jak ogrzewanie zmrożonych rąk za pomocą kubka gorącej herbaty ani przyjemne jak strumień powietrza wpływający i wypływający z twoich ust w pobliżu młoteczków ślimaków i innych dziwactw przeze mnie posiadanych, o których mają pojęcie tylko wielcy ludzie nauki z mcdreamy`m na czele hej ho jak miło wrócić do seattle i choć na minut czterdzieści z sekundami poczuć się jak zawodowy zawodowiec - to bardzo miłe, kiedy się przeważnie nie robi na co dzień nic, co zwracałoby czyjąś uwagę, oczywiście nie tylko z powodu nieodpartej chęci skrytykowania twórczości ściśle związanej z pracami domowymi z serii zmyj naczynia
zapisanie na kartce papieru kilku niepoukładanych myśli może być zadaniem dość ciężkim, zwłaszcza, jeśli się to robi kradzionym ołówkiem. biorąc pod uwagę rozczochrane krwiożercze sufi-cośtam buszujące w fałdach pod głową i znane doskonale wszystkim podróżnikom przemierzającym ruiny starożytnego ilf-czegośtam - nieważne. istotne, że zaczyna się wreszcie wypluwać z siebie to, co do niczego nikomu potrzebne nie jest i powiedzmy szczerze nie było nigdy i to naprawdę strasznie głupie wypluwać z siebie obślizłe obrzydlistwa i na nowo na nie patrzeć kiedy powoli szukają nowego lokum myśląc sobie jednocześnie że mogłoby ich wcale nie być gdyby się wcześniej trochę pomyślało. wydaje się oczywiste ale oczywistość nie zawsze chce być oczywista. trzeba ją zrozumieć każdy czasem potrzebuje odmiany a moim zdaniem oczywistości szczególnie się odmiana należy bo kto tak naprawdę chciałby być oczywisty?
tymczasem usycham, gdy nie ma w pobliżu nikogo, na kim bym mogła oprzeć swoją ciężką głowę. to śmieszne. wyobraźcie sobie naprawdę ciężką, nadmuchaną, zniekształconą głowę. ludzie zwykli śmiać się z takich głów. gdyby nie pewne ramię, ze mnie też pewnie by się śmiali. szczęśliwie nie wszyscy zapomnieli. dobrze być niezapomnianym ale to nie wieczystan. korzystaj
jutro możesz być nikim
zapisanie na kartce papieru kilku niepoukładanych myśli może być zadaniem dość ciężkim, zwłaszcza, jeśli się to robi kradzionym ołówkiem. biorąc pod uwagę rozczochrane krwiożercze sufi-cośtam buszujące w fałdach pod głową i znane doskonale wszystkim podróżnikom przemierzającym ruiny starożytnego ilf-czegośtam - nieważne. istotne, że zaczyna się wreszcie wypluwać z siebie to, co do niczego nikomu potrzebne nie jest i powiedzmy szczerze nie było nigdy i to naprawdę strasznie głupie wypluwać z siebie obślizłe obrzydlistwa i na nowo na nie patrzeć kiedy powoli szukają nowego lokum myśląc sobie jednocześnie że mogłoby ich wcale nie być gdyby się wcześniej trochę pomyślało. wydaje się oczywiste ale oczywistość nie zawsze chce być oczywista. trzeba ją zrozumieć każdy czasem potrzebuje odmiany a moim zdaniem oczywistości szczególnie się odmiana należy bo kto tak naprawdę chciałby być oczywisty?
tymczasem usycham, gdy nie ma w pobliżu nikogo, na kim bym mogła oprzeć swoją ciężką głowę. to śmieszne. wyobraźcie sobie naprawdę ciężką, nadmuchaną, zniekształconą głowę. ludzie zwykli śmiać się z takich głów. gdyby nie pewne ramię, ze mnie też pewnie by się śmiali. szczęśliwie nie wszyscy zapomnieli. dobrze być niezapomnianym ale to nie wieczystan. korzystaj
jutro możesz być nikim
czwartek, 7 lipca 2011
27.
męczy mnie od pewnego czasu świadomość nieodwracalności. nauczyliśmy się popełniać przestępstwa, co nie chcą się za nic wymazać i można je kusić, wabić (nawet pierniczkami!!), błagać na kolanach, płakać, żeby wyszły ze środka, aż zdamy sobie sprawę z tego, że wszystkie zabiegi nie mają sensu, nawet tego najmniejszego, który ledwie co widać pod mikroskopem
(w tym momencie przypomina mi się głupawy żart miłości mojego życia, więc opatrzmy te smętne refleksje przyjemną odrobiną uśmiechu nie spowodowanego co prawda rozbawieniem, a uśmiechu pobłażliwego rzucanego w kierunku malca, który właśnie powiedział coś niekoniecznie mądrego, ale wygląda tak słodko, że pomimo tego wszyscy wciąż go uwielbiają, moje to kochane, taki jesteś maniuni)
coś tam nadal siedzi, czasami się chowa, ale w ostateczności zawsze wprost z ucha przeskoczy na ramię i skubane udziabie do krwi, a ja tylko zastanawiam się czy jeszcze w ogóle żyję. to przykre zdarza się niestety nic chyba nie poradzisz albo czeka cię kolejny zabieg zmuszający do szukania odpowiedzi/usprawiedliwienia które zagoiłoby rany zespoiło naderwane tkanki zupełnie jak brak klawisza między em a przeciwieństwem ptaszka od trójki w tym zdaniu zespaja ze sobą myśli nie do końca poukładane po co układać cokolwiek skoro znów wyskoczysz z ucha by nadgryźć ramię poszarpać skórę zmiażdzyć kość dostać się do serca i zniknąć bo pompa płonie i jest zbyt gorąca by można jej bylo dotknąć
(na szczęście)
od zawsze lubiło się znęcać
mimo wszystko jestem tu wróciłam do świata żywych chociaż nie lubię jego nieprzyjemnego odoru wszędobylskiego blichtru być może ciebie. pewnego dnia usłyszysz o mnie w radio lub przeczytasz w gazecie często się wspomina psychopatów, smutne że zapomniany został fakt, że nikt nie jest normalny, że nie wrzuca się do worka, że jak można robić porządek tam gdzie go być nie powinno. cóż, żywotność nigdy mi nie służyła; warzywna egzystencja sprzyja rozwojowi nieposłusznych partii wnętrzności głowy
dreszcze przechodzą przez moje podniebienie
czy to właśnie tak nazywali
szszszszszszszszszszszszszszszsz...
(w tym momencie przypomina mi się głupawy żart miłości mojego życia, więc opatrzmy te smętne refleksje przyjemną odrobiną uśmiechu nie spowodowanego co prawda rozbawieniem, a uśmiechu pobłażliwego rzucanego w kierunku malca, który właśnie powiedział coś niekoniecznie mądrego, ale wygląda tak słodko, że pomimo tego wszyscy wciąż go uwielbiają, moje to kochane, taki jesteś maniuni)
coś tam nadal siedzi, czasami się chowa, ale w ostateczności zawsze wprost z ucha przeskoczy na ramię i skubane udziabie do krwi, a ja tylko zastanawiam się czy jeszcze w ogóle żyję. to przykre zdarza się niestety nic chyba nie poradzisz albo czeka cię kolejny zabieg zmuszający do szukania odpowiedzi/usprawiedliwienia które zagoiłoby rany zespoiło naderwane tkanki zupełnie jak brak klawisza między em a przeciwieństwem ptaszka od trójki w tym zdaniu zespaja ze sobą myśli nie do końca poukładane po co układać cokolwiek skoro znów wyskoczysz z ucha by nadgryźć ramię poszarpać skórę zmiażdzyć kość dostać się do serca i zniknąć bo pompa płonie i jest zbyt gorąca by można jej bylo dotknąć
(na szczęście)
od zawsze lubiło się znęcać
mimo wszystko jestem tu wróciłam do świata żywych chociaż nie lubię jego nieprzyjemnego odoru wszędobylskiego blichtru być może ciebie. pewnego dnia usłyszysz o mnie w radio lub przeczytasz w gazecie często się wspomina psychopatów, smutne że zapomniany został fakt, że nikt nie jest normalny, że nie wrzuca się do worka, że jak można robić porządek tam gdzie go być nie powinno. cóż, żywotność nigdy mi nie służyła; warzywna egzystencja sprzyja rozwojowi nieposłusznych partii wnętrzności głowy
dreszcze przechodzą przez moje podniebienie
czy to właśnie tak nazywali
szszszszszszszszszszszszszszszsz...
piątek, 1 lipca 2011
26.
czasami dwa słowa to za mało by opisać sznurek.
mój drogi,
tam gdzie teraz jestem wcale nie karmią mnie najlepiej. nie wiem, czy to źle, czy dobrze. tak naprawdę nie jestem pewna, czy w ogóle chce mi się jeść. niewielu rzeczy jestem pewna, oprócz tej, że trzymam w ręku pióro i piszę do ciebie list o niczym. mogłabym naskrobać przecież kilka mądrych słów, ale czy istnieje osoba, która zagwarantuje mi, że to coś zmieni? obawiam się, iż teraz już nikt niczego nie gwarantuje. cały świat opiera się na może, nie wiem, chyba, zobaczymy, raczej, około... czy to już jakaś ważna sprawa? nie. kolej rzeczy. świadomość samowypalania. nie ma w tym nic mądrego, wręcz przeciwnie, mój kochany.
myślę o tobie i te straszne stęsknione myśli wypalają po kolei wszystkie moje wnętrzności, bo chciałabym znów oparta na twoim ramieniu zasypiać posypana spokojem. rzeczą najmilszą byłoby usłyszeć twój głos z ust zawieszonych tuż obok ucha i rzeczą najmilszą zobaczyć twój uśmiech byłoby...
gdybyś istniał
mój kochany
Subskrybuj:
Posty (Atom)
