środa, 25 grudnia 2013

100.

otwierali oczy i widzieli tylko biel, i mówisz, że pięknie jest nie błądzić w ciemnościach. czy chcesz przez to powiedzieć, że błądzenie w bieli jest choć trochę lepsze, tylko dlatego, że to zupełnie jakby nagle cię coś oświeciło? dzielę zdania na ten temat. być może masz rację, ale czy coś może z tego wyniknąć?
to się zazwyczaj dzieje w chwili, kiedy ci się wydaje, że twoje oczy nie mogą być już szerzej otwarte, a wszystko co istnieje składa się tylko z bieli i czerni. twój świat to zlepek kilku nieznośnych przyzwyczajeń, którym przypisujesz uczucia i sam już nie wiesz dlaczego. może dlatego, że nikt nie chce być samotną wyspą? a może dlatego, że chociaż wydaje ci się, że patrzysz, tak naprawdę niczego nie widzisz?
potem coś się dzieje, zazwyczaj zupełnie przypadkiem, i nagle zdajesz sobie sprawę, że wszystko na czym do tej pory budowałeś swoje życie, jest złudzeniem.


Ciepło powoli docierało do moich kończyn. Wychodziło z brzucha i rozlewało się w okolicach piersi. Następnie powoli przepływało do ramion, ud i pośladków, by w końcu ogrzać łydki. Najdłużej czekałam na nos i stopy. Podciągałam do góry warstwę prowizorycznych okryć i trwałam. Jak to w kobiecej głowie, tysiące myśli przebiegało pomiędzy fałdami mojego mózgu. Trudno było stwierdzić, czego tak naprawdę dotyczyły. Nie wiedziałam wtedy, czy przeszłość można jakoś połączyć z teraźniejszością. Wiedziałam jedynie, że nie zależy mi wcale na tym, aby przeżyć. Kiedy ciepło docierało do stóp, leżałam jeszcze chwilę, po czym zapadałam w sen.

zaczynasz więc zadawać pytania. odpowiedzi zazwyczaj jest mnóstwo i choć wiele z nich odrzucasz zanim jeszcze zdążą się wyklarować w twojej głowie, trudno powiedzieć, czy właśnie w tych chwilach nie rezygnujesz ze swoich marzeń. potem tłumaczysz sobie, że ciężko jest wierzyć w rzeczy, które wydają się niemożliwe, nie patrząc wcale na to, ile już tych, które na pozór takimi były, stało się z przyczyn niewyjaśnionych w najbardziej skomplikowanych rachunkach prawdopodobieństwa rzeczywistością.


Budziłam się o czwartej. Nie znałam oczywiście dokładnej godziny, ale zaczynało świtać. Prawdopodobnie było więc około czwartej.  Odgłosy silników milkły, wymykałam się z budynku, który niegdyś nazywałam swoim domem. Przebiegałam przez dobrze znane mi ulice, krew pulsowała w skroniach. Ktoś mógł mnie przecież zobaczyć, a wtedy – prawdopodobnie mogłabym się pożegnać ze swoim życiem, które, nota bene, skończyło się już jakiś czas temu. Docierałam do parku. Wszędzie było pusto, ale nawet najmniejszy szmer pobudzał wszystkie moje zmysły i upadałam na ziemię, chowając twarz w wilgotnych liściach, które powoli zaczęły opuszczać swoje matki – drzewa. Potem jak gdyby nigdy nic podnosiłam się i przemierzałam alejki, które nie kojarzyły mi się z niczym. Odkąd odkryliśmy wolność, chadzaliśmy w zupełnie inne miejsca. Aktualnie nie próbowałam nawet zapuszczać się tak daleko, ponieważ mogłabym z takiej wyprawy nie powrócić, a chociaż nie zależało mi zbytnio na niczym, coś powstrzymywało mnie od zupełnie dobrowolnego rzucenia się w ramiona śmierci. 


okazuje się, że wszystkim nam brakuje odwagi. 

twój ruch.




sobota, 23 listopada 2013

99.

Dostaję książki. I co by było bez nich? Co by było bez szorstkich kartek papieru, po których wodzę palcem i myślę, że jeśli istnieje jakiś powód do szczęścia to właśnie ten, iż się można przenieść zupełnie gdzie indziej; wegetować między czasem a przestrzenią i zapomnieć na chwilę o tym, jak ciężko będzie jutro otworzyć oczy i patrzeć? Dostaję książki. Książki nie byle jakie, nie takie, które po kawałeczku się połyka od czasu do czasu, żeby tylko zabić kilka chwil nudy, a takie co się zjada w całości i się je chłonie, i ich historie przenikają aż do wewnątrz, rozpuszczając durne myśli o rzeczywistości. 

Dostaję książki. Cóż więcej można zrobić z życiem niż je przeczytać, kiedy ktoś, tak jak ja, nie umie pisać?

wtorek, 5 listopada 2013

98.

cześć i czołem

całkiem łatwo przychodzi mi myśleć, że
mogłabym
kłaść dłoń na Twoim kolanie uśmiechając się prawie 
szczęśliwie


cuda techniki rozpoczęły swój
koncert
nie pozwól mi słuchać



a Ty, powiedz,
dlaczego to robisz, skoro wiesz dobrze, że ja,
skoro dobrze wiem, że Ty,
że patrzysz,
że wiesz




niedziela, 27 października 2013

97.

cofam się idąc do przodu i myślę
że to przecież bez sensu
ale czy z sensem kojarzy się fakty
które wciskasz mi w ręce 
i wiesz że to nieprawda


i ja wiem o tym, ale tak strasznie lubię tę nieprawdę
że

wtorek, 11 czerwca 2013

96.

nieśmiałe światło lampy odbija się od ściany
czarna smuga leniwie spływa po drugiej stronie okna
pytasz
odpowiem
nie boję się

czekam na noc
jesteś


oddycham

sobota, 18 maja 2013

94.

cześć

wpadłam na chwilę opowiedzieć
Ci krótką historię o
umieraniu

i woda porwie Cię szybciej niż zrozumiem
że zostałam na brzegu sama

będę mówić do wiatru
oducz mnie
nic
nie
czuć

piątek, 10 maja 2013

93.

czy też widzisz to, co ja
tysiące znaków na ziemi


w nocy jestem piękna
księżyc spływa po obojczykach
oczy odbijają blask gwiazd
które spadły zbyt szybko
szukałam Cię

słońce nas zawiodło
zbyt późno przyszło by
rozmrozić
stęsknione serca

wcale mnie tu nie ma
chociaż czujesz, że jestem
i bardzo chciałabym
i wiedziałbyś

kiedyś zrozumiesz

sobota, 20 kwietnia 2013

92.

dzień przynosi światło
zacieram ślady istnienia kilku kroków
stawianych tą samą nogą

oddaję bez żalu potoki
słów niosących
orzeźwienie

rzucam w niepamięć stosy
muśnięć nic nie
znaczących

pozbywam się widoków
rąk drżących
niespokojnie

noc przynosi
piękne koszmary

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

91.

każda cząstka mnie
każde więzadło
każdy nerw

zadaje pytanie
to tylko kilka słów
oddycham szybko

wiesz, że tu jestem
negacja mojego istnienia Ci nie pomoże
ilekroć Twoje oczy w kolorze
letniego nieba
spłyną po moim policzku

dlaczego nie dałeś mi odpocząć?
nie wstydzę się
powiedzieć

podejdź bliżej
przecież wiem
długo czekałeś

wtorek, 9 kwietnia 2013

90.

dziękuję
trochę mocniej bije serce
uśmiechasz się 
i wiem
że pokonałeś ostatnią przeszkodę
choć nieświadomie

dziękuję
mogę spojrzeć w Twoją stronę?
tak tak nie nie 
błogą niewiedzą
wypełnimy puste brzuchy

dziękuję
tak bardzo chciałabym zatrzymać się w tej chwili
trwać wiecznie nie przemijać
a już umknęła
niebieskie oczy obcego (?) przechodnia
ot, niespodzianka, grom z jasnego nieba

dziękuję
że już nie muszę przepraszać
kosmate myśli o tych którzy nadchodzą
sprzedaję za uśmiechy



czwartek, 14 marca 2013

89.

im mniej mnie tym lepiej

przeczeszesz dłonią skrawki pamięci
by przypomnieć sobie
jak smakowało (co?)
najpewniej zniknę

poczujesz odbijający się od ramienia dźwięk 
stłuczonego szkła
przeglądam się w lustrze
najpewniej zniknę






utopisz się w nieznanym śmiechu              
obca dłoń zsunie się z mojej skroni
weź sobie co tylko będziesz chciał i tak
najpewniej zniknę                                                                                                    
                                                    
nie bój się
im mniej mnie tym lepiej
przeglądam się w lustrze
najpewniej zniknę                                                                                                        

czwartek, 28 lutego 2013

88.

trudno znieść wyczekiwania i chwile
obleczone śniegiem białym
jak kostka cukru która
chrzęszczy rozgoryczeniem
między zębami

jak bardzo ohydna
muszę być
by w końcu zrozumieć



wtorek, 29 stycznia 2013

87.

we wnętrzu rynny smutno dudni strumień
czy to już?

małe istoty o sercach ze szkła
zaciskamy mocno palce chwytając się
ostatnich chwil wytchnienia
czy to już?

zrób to szybko
nie będzie mniej bolało

piątek, 11 stycznia 2013

86.

znów zasnę sama
przymknę powieki by sobie przypomnieć
jak wspomniałeś, że tak naprawdę najbardziej lubisz
podróże

jak myślałam, że najbardziej nie lubię
niezmienności
a potem jak zmieniłam zdanie

jak ostatnio zimno


na dworze