dziewięćdziesiąt schodków do nieba
lubię ciepłozimne zimowojesienne poranki z kubkiem herbaty i tik tak tik tak coraz mniej czasu więc trochę niszczy mnie od środka świadomość(chociaż jeszcze jest miło). czy to ważne? z reguły jestem odnawialna tak przynajmniej było do tej pory jeśli nie cóż najwyżej pewnego całkiem już zimowego wieczoru pozbawionego zupełnie pierwiastków jesieni położę obok ciebie swoje skostniałe popękane ciało i powiem ogrzej mnie weź klej i sklej co się rozbiło weź nożyczki i odetnij co niepotrzebne tak niewiele trzeba by uczynić mnie szczęśliwą owiń moją zmęczoną duszę na palec i grzej pod ciepłą kołderką a potem najlepiej weź ją sobie wiesz przecież dobrze, że jest twoja
jestem ciałem niebieskim wodną parą
jabłko cytryna
o wpół do komina
wybiła
siemdziesiąt pięć schodków do nieba
herbata się skończyła pora zanurzyć głowę pod taflą spienionej wody przez chwilę pomyśleć i
do nieba już tylko siedemdziesiąt schodków
to nie moja wina
że
wtorek, 22 listopada 2011
czwartek, 10 listopada 2011
42.
wątpię w dzisiaj i w ten świat bo znów pstryk i pewność zamienia się w niepokój. warto chyba powrócić do prawdopodobnie jest o wiele bardziej prawdopodobne niż na pewno. lubimy się przywiązać do na pewno i wydaje się że trzymamy na pewno na smyczy podczas gdy to na pewno trzyma na smyczy nas. mnie ciebie i kilka innych wesołych osób - wesołych, dopóki się nie zorientują; potem wrócą do prawdopodobnie i zrobi się trochę lżej bo prawdopodobnie lubi wolne związki, nie pozwala się przywiązać, nie pozwala myśleć w kategoriach na pewno
prawdopodobnie bezpieczniej
pewnego dnia ktoś mógłby mnie pozbawić ciała może nawet ja sama jestem w stanie to zrobić bez tego ciężaru prawdopodobniej wyraźniej widziałabym
pięć filigranowych filiżanek
herbaty
prawdopodobnie bezpieczniej
pewnego dnia ktoś mógłby mnie pozbawić ciała może nawet ja sama jestem w stanie to zrobić bez tego ciężaru prawdopodobniej wyraźniej widziałabym
pięć filigranowych filiżanek
herbaty
niedziela, 6 listopada 2011
41.
interesujące spotkanie z kotem, który czuje i jestem przekonana doskonale wiedział, że ja...
żyję
zdecydowanie znajduję się obecnie gdzieś pomiędzy krzesłem a podłogą a może raczej między stroną a stroną książką a książką. ciekawe czy warto się starać, rozumiesz, chyba zapomniałam jak to jest, kiedy naprawdę ci na czymś zależy. zazwyczaj człowiek się uzewnętrznia, oddaje wszystkie swoje narządy żyłki tętnice naczynia włosowate i zwoje nerwowe i pracuje zapisuje głowi się analizuje roztrząsa rozważa a potem ktoś wręcza mu kartkę z której się nic nie rozumie; co można zrozumieć z pustej kartki? może przede wszystkim to, że jest pusta i jeśli ktoś nie dowierza zatrudnię stu ekspertów i każdy potwierdzi, istotnie pusta kartka ma pani rację, i musisz się pogodzić, że leży przed tobą czysta kartka bez wyrazu. a potem rodzi się pytanie czy naprawdę warto coś na niej napisać, czy lepiej od razu się poddać, skazać na porażkę? to tylko czy aż kartka? czy kartka w ogóle, może mieć jakieś znaczenie, dla mnie, dla ciebie, dla was, dla niego, dla niej? czy puste kartki się wyrzuca, a może przechowuje do czasu, kiedy ktoś będzie miał ochotę coś na niej nadrukować napisać nabazgrolić na...
dzisiaj ludziom szkoda czasu na myślenie o kartkach
a czyste białe kartki naprawdę mogą wnieść dużo do życia jeśli
może kiedyś będziesz chciał coś napisać?
40.
znów lnieję
zrzucam skórę, szkoda, że przy okazji nie pozbywam się ciała. światłość myśli przebija się niezręcznie przez grubą powłokę blichtru mojej niedomagającej rzeczywistości.
trochę boję się
jutra lustra
książki długopisu
tak zostałam skonsturowana, że pewne życiowe płaszczyzny nie mają miejsca bytu, jeśli nie poruszam się po nich samodzielnie. istnieją oczywiście ludzie, którzy świadomie przekraczają granice po to, by w razie czego móc się usprawiedliwić. przestałam już prosić. spokój to pojęcie względne. zwłaszcza wtedy, kiedy święty.
elukubracyjne literackie obrazy przyprawiają mnie o dreszcze; filigranowy aż zanadto skomplikowany szminka papieros łóżko
depresja
wszyscy tacy sami tacy oryginalni
teatralni
zrzucam skórę, szkoda, że przy okazji nie pozbywam się ciała. światłość myśli przebija się niezręcznie przez grubą powłokę blichtru mojej niedomagającej rzeczywistości.
trochę boję się
jutra lustra
książki długopisu
tak zostałam skonsturowana, że pewne życiowe płaszczyzny nie mają miejsca bytu, jeśli nie poruszam się po nich samodzielnie. istnieją oczywiście ludzie, którzy świadomie przekraczają granice po to, by w razie czego móc się usprawiedliwić. przestałam już prosić. spokój to pojęcie względne. zwłaszcza wtedy, kiedy święty.
elukubracyjne literackie obrazy przyprawiają mnie o dreszcze; filigranowy aż zanadto skomplikowany szminka papieros łóżko
depresja
wszyscy tacy sami tacy oryginalni
teatralni
Subskrybuj:
Posty (Atom)