sobota, 23 listopada 2013

99.

Dostaję książki. I co by było bez nich? Co by było bez szorstkich kartek papieru, po których wodzę palcem i myślę, że jeśli istnieje jakiś powód do szczęścia to właśnie ten, iż się można przenieść zupełnie gdzie indziej; wegetować między czasem a przestrzenią i zapomnieć na chwilę o tym, jak ciężko będzie jutro otworzyć oczy i patrzeć? Dostaję książki. Książki nie byle jakie, nie takie, które po kawałeczku się połyka od czasu do czasu, żeby tylko zabić kilka chwil nudy, a takie co się zjada w całości i się je chłonie, i ich historie przenikają aż do wewnątrz, rozpuszczając durne myśli o rzeczywistości. 

Dostaję książki. Cóż więcej można zrobić z życiem niż je przeczytać, kiedy ktoś, tak jak ja, nie umie pisać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz