czasami dwa słowa to za mało by opisać sznurek.
mój drogi,
tam gdzie teraz jestem wcale nie karmią mnie najlepiej. nie wiem, czy to źle, czy dobrze. tak naprawdę nie jestem pewna, czy w ogóle chce mi się jeść. niewielu rzeczy jestem pewna, oprócz tej, że trzymam w ręku pióro i piszę do ciebie list o niczym. mogłabym naskrobać przecież kilka mądrych słów, ale czy istnieje osoba, która zagwarantuje mi, że to coś zmieni? obawiam się, iż teraz już nikt niczego nie gwarantuje. cały świat opiera się na może, nie wiem, chyba, zobaczymy, raczej, około... czy to już jakaś ważna sprawa? nie. kolej rzeczy. świadomość samowypalania. nie ma w tym nic mądrego, wręcz przeciwnie, mój kochany.
myślę o tobie i te straszne stęsknione myśli wypalają po kolei wszystkie moje wnętrzności, bo chciałabym znów oparta na twoim ramieniu zasypiać posypana spokojem. rzeczą najmilszą byłoby usłyszeć twój głos z ust zawieszonych tuż obok ucha i rzeczą najmilszą zobaczyć twój uśmiech byłoby...
gdybyś istniał
mój kochany
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz