sobota, 9 czerwca 2012

68.

przez środek klatki piersiowej przebiega tabun koni
czy to już można nazwać paranoją?

dni nagle wydają się takie krótkie, chociaż słońce wcale na to nie wskazuje.
nie wiem czy to ten ogień, czy po prostu znów znalazłam sobie śmieszny powód, kolejny, żeby się zastanawiać, drążyć, wiercić, rozpruwać i zszywać, rozpruwać i zszywać, rozpruwać i zszywać... za łagodnym uśmiechem kryje się kolejny powód do przykrej gorączki środka, do tej okropnej irracjonalności, i jakkolwiek głupio i nieręcznie to słowo dzwoni w uszach obija się o młoteczki młoty kowadła kowadełka o chrząsteczki i chrząstki i inne części człowieka mające zazwyczaj na celu uosobienie tej "magicznej i tajemniczej sfery intymności" (szczególnie te tak literacko zdrobnione), doskonale spaja się z bezsensownym zlepkiem zszarganych przez moją chorą psychikę myśli

no dobrze,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
czemu nikt nie pomyślał nigdy o tym, żeby zamiast kropek stawiać przecinki?
to się rzadko zdarza, że ktoś naprawdę definitywnie kończy zdanie,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz