środa, 25 lipca 2012

72.

codziennie zadaję sobie milion pytań, na które nie otrzymuję odpowiedzi. być może to dlatego, że nie stać mnie na to, by pójść z tym do kogoś innego, może tylko dlatego, że w swoim subiektywizmie już zatraciłam chęci na uzyskanie satysfakcjonujących odpowiedzi. czy to ma sens? nie, tak jak wiele innych rzeczy nie ma sensu, a po prostu są, egzystują sobie i... chyba właśnie znalazłam odpowiedź na co najmniej jedno pytanie.

w chwilach takich jak ta, które rozciągają się na dość obszernej płaszczyźnie czasu, tak trudno jest mi odnaleźć granicę pomiędzy tym, co fantastyczne i rzeczywiste, że czasami trochę boję się swoich śmiesznych myśli tuż przed zaśnięciem. pomimo to, jakoś wcale mi to nie przeszkadza, a strach bywa czasem pożyteczny, chociażby ze względu na adrenalinę, którą z przyczyn zdrowotnych musiałam odstawić, uszczuplając tym samym w znacznym stopniu dochody pobliskich aptek. dlatego właśnie nie lubię, kiedy ktoś próbuje przypisać mi dorosłość. bo czy to właśnie nie wtedy zapomina się już o tajemniczych ruinach, elfach, goblinach, smokach i różnych innych rzeczach, o których nigdy nie będę w stanie pomyśleć, że nie ma ich naprawdę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz