śmieszny obrót sprawy. dużo rzeczy się dzieje i może wcale nie z woli, a z pomocą cichego przyzwolenia. razem z pogodą wszystko się zmienia. jak to się dzieje, że śnieg tyle spraw przykrywa białą kołderką, bezszelestną morderczynią ciepła, a ja wciąż tu stoję i oprócz kilku dziwnych myśli w głowie nie zwariowałam? czy to dziwne, że bawi chęć wydobycia kilku słonych kropli wzruszenia spod przymarzniętych powiek? czy ty też widzisz to, co ja? wystygłam już dawno. jestem zimna. z i m n a.
obojętnie się uśmiechnę myśląc o wiośnie. woda kapie nam na głowy; deszcz po raz pierwszy jest zapowiedzią czegoś lepszego. powoli zmieniam pod niebieską powłoką nieba stan skupienia. nie wiedzieć kiedy stapiają się dłonie. już nie muszę patrzeć w ten sposób, który znasz dobrze, chociaż niedorzecznie wesoła rozprawa nad kiełkującym na nowo światem gdzieś w środku sieje irytację. wszystko takie piękne. czy to skończył się mój czas?
ach, więc to sobie właśnie myśli, kiedy na kolejne miesiące kładzie się do puchowego łóżka,
królowa śniegu
ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz