sobota, 14 lipca 2012

71.

biedronki to robale takie same jak inne, więc niby dlaczego miałoby się ich nie tępić tylko z powodu słodziutkich kropeczek na czerwoniutkich skrzydełkach, które w styczności z morską wodą robią się obrzydliwie wypłowiałe?

życie jest strasznie niesprawiedliwe
powoli odkrywam amerykę
muzykę
kilka innych rzeczy
które chyba się nie liczą (?)

głaszczę litery układam słowa
znów jestem pijana
na swój sposób

P


6 komentarzy:

  1. Moja krótka obserwacja biedronek:
    Jeżeli taka do Ciebie przyleci, możesz zauważyć ,że wspina się po tobie do góry i dopiero kiedy znajdzie się na szczycie odlatuje.Przykre byłoby tępić istoty ,które wspinają się na szczyt żeby odlecieć.
    Poza tym :
    "Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba!"
    Tępić biedronki to jak tępić królewnę śnieżkę czy Pocahontas. Nie niszcz mi dzieciństwa. ;(;(- A jak nie lubisz robali to oglądnij sobie disco robaczki ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. ja porównałabym biedronki raczej do świętego mikołaja. rodzice przekonująco zapewniają, że raz w roku gruby dziadek z długą białą brodą, dodatkowo w czerwonym kubraczku, wpada do domu przez komin, okno, czy co tam może, aż w końcu odchodzi im ochota na odpowiadanie na pytania "nie spałam całą noc i nikt nie przyszedł, dlaczego?" i po prostu pewnego szóstego grudnia dostajemy od nich sto złotych i wypowiedziane z uśmiechem "kup sobie coś na mikołaja". tak samo biedronki - przez całe dzieciństwo doprowadzały do podniecenia, każde dziecko chciało ją wziąć na rączkę, a potem liczyło jeszcze, że wróci do niego z kawałkiem chleba. nikt nie przejmował się tym dziwnym śmierdzącym płynem, który biedronki lubiły czasem "wysikać". ale z biegiem czasu, kiedy przestałam zwracać uwagę tylko na ich nietypowe umaszczenie, doszłam do wniosku, że są jak każdy inny obrzydliwy żuk, chrabąszcz lub cokolwiek innego. ja naprawdę strasznie nie lubię robali.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wbrew pozorom ludzie zwracają uwagę na to ,że biedronki wydzielają "dziwny śmierdzący płyn" -np nasza siostra Zosia kiedy opowiadała mi o biedronkach, w pewnym momencie skrzywiła się i powiedziała - No ale biedronki czasem sikają! (po czym zaczęła się śmiać typowo Zośkowym śmiechem ,który mówi mniej więcej to jest obrzydliwe = Fajnee!)
    Mimo wszystko da się je lubić .Ja np. nie lubię wszelkich "słodkich zwierzątek domowych". Są dla mnie o tysiąckroć bardziej obrzydliwe niż jakieś tam owady.Jeżeli załatwi się na ciebie biedronka co najwyżej powiesz "bleee" i odejdziesz dalej w najlepszym wypadku nawet tego nie zauważysz a jeżeli zrobi to słodki pieseczek czy koteczek masz już dużo większy problem;p Poza tym biedronki są o tyle w porządku ,że nie wydają żadnego dźwięku i nie gryzą nie ślinią nie zostawiają sierści nie trzeba ich karmić ;p(w przeciwieństwie do kociaków,psiaków i innych domowych zgredów )
    Na dobrą sprawę nie możemy wątpić w istnienie świętego mikołaja bo jak "legenda" głosi : Mikołaj przychodzi tylko do grzecznych dzieci -a nie oszukujmy się ,te wyginęły zaraz po śmierci Chrystusa;p
    A co do biedronek-Zwykłe biedronki nie działają. To muszą być dwukropki (I ta rymowanka to chyba jakiś rodzaj metafory chleb-->dobrobyt czy coś w ten deseń.
    NADAL JESZCZE NIE OPRACOWAŁAM TEJ SKOMPLIKOWANEJ SZTUCZKI Z PODPISEM WIĘC TO ZNOWU JA -CHINAXd )

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteś przyzwyczajona do robaków. np kiedy bawiłyśmy się w nieustraszonych u was na działce Ty dotknęłaś tego ślimaka bez muszli, a ja nie. czym jest więc dla Ciebie biedronka? :D haha

    OdpowiedzUsuń
  5. ;D To racja. Różnica wychowania . Na wsi jest więcej robali xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Czajna i jej życie w zgodzie z naturą haha :D

    OdpowiedzUsuń