od zawsze
topię się w dniach kiedy
uwielbieniem oplatałeś kosmyki moich niesfornych włosów
i niespokojne myśli zamykałeś w czułych objęciach
kiedy się czułam
najpiękniejszą z najpiękniejszych i tą najbardziej pożądaną z pożądanych
najbardziej
kiedy zwykłeś ciepłem spojrzenia zabijać lęk
przed wpojoną przez trzy ćwiartki świata w moje tkanki brzydotą
z uszczerbków duszy i ciała tworzyłeś zacałowane
kaplice
kiedy zaledwie muśnięciem warg mówiłeś że jestem więcej niż wszystko
czy to dziwne, że trudno mi dziś patrzeć w lustro
kiedy ta sama dłoń
rysuje słowa, które
czy już wiesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz