wtorek, 26 lipca 2011

32.

prawdopodobnie umieram składam się w sobie dostaje szału nie mam swojego miejsca to strasznie głupie uczucie gdy wszystko staje się obce.

chwilowo znajduję się w innym wymiarze. tym razem doskonale wiem ile to potrwa. a przynajmniej chcę wierzyc w to, że wiem. zawsze jest jakieś a lub ale. można powiedzieć, że litera a trzyma się mnie przez całe życie. nawet moje imię zaczyna się na a.

zabawne, że jeszcze niedawno sama chciałam się skazać na samotność. najwyraźniej zapomniałam, iż zdecydowanie nie należy do rzeczy najprostszych życie bez powietrza. samotność ma wiele wspólnego z powietrzem, a ściślej z jego brakiem.

ewoluuję albo może raczej reewoluuję do postaci protista lub czegoś równie nieskomplikowanego. wychodzą w tym momencie błogie drzemki przeprowadzane podczas lekcji biologii, bo trudno mi nawet stwierdzić w co byłoby najwygodniej reewoluować, chociaż znając moje szczęście gdyby było mi łatwo wszystko stałoby się zbyt podchwytliwe...

czy człowiek może sobie przehibernować jakiś czas? pozbawić się świadomości na tylko trochę więcej niż tydzień? po co kobiecie podzielna uwaga?

jest dwudziesta pięćdziesiąt osiem i jedyny pomysł jaki mam na siebie to wtulić się w łaskawe ramiona morfeusza; zapomnieć o rzeczach o których nie można zapomnieć popaść w niebyt i obudzić się ze świadomością, że to już tylko/aż dziewięć

zdecydowanie jestem dziś mniej i z każdą sekundą przepływającą przez moje morze środkowe jestem coraz mniej i przykro mi oznajmić, że tak zostanie mam nadzieję na jakiś czas
to hejka

1 komentarz:

  1. hejka
    ja już wolę być prokariontem i nie mieć jądra komórkowego,
    moja siateczka śródplazmatyczna zaufania się ostatnio odkleiła i nie mogę jej na swoje miejsce zawrócić

    jest dwunasta trzydzieści siedem, prawie cztery osiem godzin bez snu, czy prokarionty śpią? powinnam to wiedzieć

    to hejka

    OdpowiedzUsuń