wtorek, 3 maja 2011
13.
w zasadzie nie wiem jak to się stało, że już po jakimś czasie w jej ociekającym wanilią domu czułem się jak u siebie. moze to dlatego, że nie mówiliśmy do siebie zbyt wiele, dokładnie tak jak chciałem? wolałem patrzeć na nią niż słuchać jej głosu. zresztą nie musiała nic mówić, wszystko potrafiłem wyczytać z jej oczu. mówiła do mnie nie otwierając ust. nie wiedziałem wcześniej, że tak można, a może wręcz przeciwnie, wiedziałem od dawna, tylko nijak nie potrafiłem tej wiedzy wykorzystać. dopiero przy niej uczyłem się języka ludzkiego ciała. to było coś więcej niż słowa. z jej włosów, oczu i bladych policzków płynęły całe strofy najwybitniejszej poezji. fascynowała mnie ta kobieta, jednak nie kochałem jej, przykuwała moją uwagę bardziej niż inne i tyle.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz