środa, 25 maja 2011

18.

czasem chciałabym, żeby mi było wszystko jedno. z teoretycznego punktu widzenia wystarczyłoby od czasu do czasu zmienić miejsce, co by się za bardzo nie przywiązywać do ludzi i rzeczy, jednak praktycznie jawi mi się to jako proces z grubsza niewykonalny. sprzeczności. a może raczej zaszłości. zawsze wydawało mi się, że ciągłe powtarzanie tych samych błędów, jak mawiał jonatan chwyt z mojego ukochanego jubla stało się już niejako sposobem na życie, który opanowałam do perfekcji. tymczasem wygląda na to, że nie dostrzegłam jak w czasie rozciągniętym szeroko w latach, lęk przed nimi rozwijał się w każdej komórce mojego ciała i powoli wyniszczał we mnie wszystko to, w co zwykłam wierzyć.

(nie)problem. można przywyknąć. (nie)prawda. spróbuj od nowa nauczyć się czytać. od nowa spróbuj nauczyć się chodzić, mówić, na nowo oddychać. oddychać. wraca. powtarza się. koszmar. przypominam sobie. czuję pod opuszkami palców tę samą lepką, chropowatą powierzchnię. powierzchnię sprzed lat.

lęk lubi udawać, że jest pozorny. wmawiasz sobie. nic takiego, chcę grać w przedstawieniu i udaję, żeby zrobić lepsze wrażenie. aż nagle detal uświadamia ci jak bardzo się okłamujesz. nie grasz i zastanawiasz się czy z paranormalnymi objawami wynikającymi z prostej potrzeby poczucia świadomości pewnej wyjątkowości oraz bezpieczeństwa jesteś w stanie żyć i przede wszystkim dać żyć innym.
bum-bum-bum-bume-bume-bume-rang
słone usta słone powieki słone policzki


now your conscience is clear
i hear you talk girl
now your conscience is clear
look my eyes are just holograms
look your love has drawn red from my hands

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz