czwartek, 14 kwietnia 2011

5.

zastanawiam się jak określić mój obecny stan ducha. w pewnym sensie i biorąc oczywista pod uwagę towarzyszący słomiany zapał, trudno powiedzieć, czy za tydzień nadal będę o tym wszystkim, co się we mnie dzieje, pamiętać, czy nie. nie widzę tego bezpiecznie, ale jak wykazują zaistniałe okoliczności, bezpieczeństwo w dużych dawkach może stanowić zagrożenie dla mojego zdrowia/życia. czuję się tak, jakby ktoś mi rzucił wyzwanie. czy postanowię skorzystać z otwartych rąk?

pot na skroni, płytki oddech, garść niepewności i tysiące myśli w głowie, które nie pozwalają przestać się zastanawiać. kontrast zwyczjności otaczającego mnie świata oraz marzeń rodzących się powoli gdzieś w środku zapewne będzie niemałym problemem. ciągle musisz coś udowadniać. każdy dzień jest sposobem na udowodnienie innym, że potrafisz sobie poradzić, nieważne, lepiej czy gorzej. oczywiście korzystniej dla ciebie byłoby, gdybyś radził sobie lepiej, ale jeśli zasypiasz żywy i żywy również (może trochę w mniejszym stopniu) budzisz się z samego rana, to już duże osiągnięcie. my (wy) wszyscy tacy sami, zginiemy (zginiecie). potrzebuję odskoczni od rzeczywistości.
nie chcę by cokolwiek było tak samo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz