od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że poradziłabym sobie doskonale bez detali, za którymi - jak mi się wydawało - tęskniłam. pozostaje zlikwidować zamieszanie lub trwać w chaosie po wszeczasy. ciekawe jak długo jeszcze będę miała ochotę pozostawać siostrą miłosierdzia. dobre uczynki stanowią równowartość satysfakcji, a w moim przypadku bezpiecznej przystani, do której mogę wrócić, kiedy po długiej i ciężkiej wyprawie przypominam zamrożone warzywo. to dość egoistyczne podejście do dobrych uczynków, co wyklucza w jakimś stopniu uduchowioną mnie w roli siostry miłosierdzia. ale tylko w jakimś stopniu.
wciąż lubię porównywać życie do gazety. zdecydowanie ułatwia to pojmowanie rzeczywistości w całkiem przyzwoitym wymiarze. i oczywiście jest dużo wygodniejsze i bardziej uporządkowane, niż porównywanie życia do mody na sukces, a z pewnością znajdą się tacy, którzy to właśnie robią
jest sobota. jest dziesiąta. świeci słońce. idealny czas, aby wspiąć się na drzewo i nie musieć nic. jestem historycznie upośledzona, matematycznie niedorozwinieta i absolutnie aniemiecka. i naprawdę bardzo bardzo lubię swoją jaskinię
jest sobota. jest dziesiąta. jest kac. pozdrawiam Agu :D
OdpowiedzUsuń